| www.FireWalking.pl |




.:wejście:.
.:enter:.
FireWalking.pl
FireWalking.pl
TRENERZY FIREWALKING
ul. Paderewskiego 20/28;
PL-11-200 Bartoszyce;
POLAND


mobile: +48/502 245 701;

mobile fax: +48/502 690 201;
e-mail: office@FireWalking.pl
.:wejście:.
.:enter:.
Blog.FireWalking.pl








FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ Psychotronika.FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ FireWalkingFireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ Energia Ognia.FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ Szkolenie.FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ Anastenaria.FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ Psychologia.FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach.FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ Akupunktura i Akupresura.FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ Wypoczynek.FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ Koncentracja.FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ MotywacjaFireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ Ogniście.FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ Stąpanie.


Niewrażliwość ludzkiego ciała na wysokie temperatury sięgające kilkuset stopni Celsjusza jest zagadką, która intrygowała już starożytnych, a nad której wyjaśnianiem nadal biedzą się współcześni naukowcy. Uczony rzymski z początku naszej ery, Pliniusz Młodszy, napisał: Nieopodal Rzymu zamieszkiwały sławne rodziny, których członkowie podczas dorocznych ceremonii składania ofiar Apollinowi chodzili po żarzących się węglach nie parząc się przy tym. Z powodu tej ich właściwości byli zwalniani od służby w wojsku i innych obowiązkowych świadczeń. Chodzenie po ogniu znane jest też w północnej Afryce. Egipscy muzułmanie traktują tę czynność jako dowód duchowego oczyszczenia i wiążą jaz obrzędami dziesięciu dni żałoby, którymi rozpoczyna się każdy nowy rok mahometański. Ascetyczni marabutowie nie poprzestają na deptaniu po płonących węglach, niektórzy biorą do rąk, a nawet liżą rozżarzone pręty żelazne. Zmarły w 1978 roku polski etnolog i antropolog, Aleksander Lech Godlewski, miał możność obserwować chodzenie po ogniu latem 1938 roku na wyspie Raiatea w archipelagu Wysp Towarzyskich. Profesor miał szczęście, bo w czasie, gdy przebywał na wyspie, zawinął tam duży jacht wiozący na pokładzie bardzo bogatych Amerykanów. Wiedzieli oni, że na wyspie żyje czarownik Teriipao, który organizuje religijne uroczystości połączone z chodzeniem boso po żarzących się węglach. Amerykanie hojnie sypnęli dolarami, co skłoniło czarownika, aby specjalnie dla nich zorganizował taki pokaz. Wykopano rów na osiem metrów długi i na sześć metrów szeroki. Wypełniono go grubymi klocami kasztanowców. Ten olbrzymi ziemny piec rozpalał się przez 36 godzin. Tymczasem Teriipao ze swymi ludźmi udał się na poszukiwanie świętej rośliny ti. Istnieje, bowiem w Oceanii i we wschodniej Azji wiara, że liście tej rośliny, którą botanicy nazywają dracena terminalis, chronią przed poparzeniem. Gdy ludzie czarownika Teriipao zdobyli już liście rośliny ti, śpiewając uroczyste pradawne pieśni, zanieśli je do ruin starej świątyni pogańskiej, znajdującej się w dżungli. W marszu śpiewali: Obudźcie się, powstańcie bogowie, idźcie do pieca, wodo słodka i wodo słona idźcie tam także, rozkażcie robaczkom ziemi czarnej i robakowi świecącemu, aby poszli do pieca. Następnego dnia przyniesiono święte liście ti, a tymczasem publiczność zgromadziła się wokół ognistego ziemnego pieca. Żar buchał z niego taki, że turyści musieli się umieścić w przyzwoitej odległości – kilkunastu metrów. Bliżej nie można było wytrzymać. A tymczasem czarownik Teriipao stał nieruchomo na samym skraju tego rowu. Od strony dżungli ukazała się procesja złożona z młodych ludzi płci obojga. Szli i śpiewali: O, istoty ziemne, pozwólcie nam przejść po swych ogniach. O, wielka niewiasto, która kładziesz ogień w niebie, trzymaj liść, który ochładza ogień i pozwól nam iść do pieca. Procesja wkroczyła do pieca śpiewając nieustannie. Szli powoli, nie oglądając się na boki, twarze kroczących były spokojne. Kiedy już wszyscy przeszli całą długość pieca, czarownik krzyknął: “Z powrotem!" I znów korowód ruszył poprzez straszliwy żar. Gdy przeszli, Teriipao zwrócił się z pytaniem do gromadki białych: “Który z was zdecyduje się przejść?" Ośmielił się tylko jeden człowiek – młody francuski misjonarz. “Nie patrz poza siebie" – krzyknął czarownik ostrzegawczo – “bo możesz się mocno sparzyć". Młody ksiądz przeszedł przez całą długość ognistego pieca, a wówczas... wszyscy rzucili się i na niego, i na tych młodych miejscowych ludzi, aby obejrzeć uważnie ich stopy. Nie było żadnych śladów oparzeń.